ag8 11_4 SLIDER7 slider_ukasz_2 slider_ukasz_5 slider_ukasz_6 19_02_2015_A 1 2 3 4 5 6

kafelki-gsb 02

kafelki-gsb 04

kafelki-gsb 06

kafelki-gsb 08

belka2017

WSPOMNIENIE WĘDRÓWKI GSB 2013&DOM KULEJĄCYCH ANIOŁÓW CZĘŚĆ DRUGA

b_200_200_16777215_00_images_phocagallery_GSB_4_WRZENIA.jpg

 

 

Drugi dzień wędrówki

O 9.00 jesteśmy pod Kremenaros. Dołącza do nas Paweł z Poznania, natomiast żegna nas Iwona wraca pilnować pracy - obowiązki wzywają. Jedni muszą pracować, żeby inni mogli wędrować. Szczęście nam dopisuje gdyż nie pada. Bilet w parku, pieczątką do książeczki i ruszamy. 

b_200_200_16777215_00_images_phocagallery_GSB_4_WRZENIA.jpg

Ostro pod górę. Temperatura szybko rośnie. Widoki co raz piękniejsze wraz nabieraniem wysokości. Kolano daje się we znaki. W dobrym tempie docieramy na Połoninę, fotka na FB i ruszamy dalej. Wczoraj obejrzało nasz wpis na fanpage-u 1600 osób. To cieszy czym więcej osób wie o akcji tym więcej wpływów do Ośrodka Kulejących Aniołów. Było ostre wejście teraz ostre zejście z Połoniny.

b_200_200_16777215_00_images_phocagallery_IMG_0577.JPG

Schodząc dzielimy się, każdy idzie swoim tempem i podziwia widoki - „morze gór”. Ja schodzę ostatni z racji na kolano. Na dole przed wejściem na Połoninę Wetlińską odpoczywamy obok cmentarza. Ruszamy, słońce grzeje. Tempo mamy konkretne, choć przed samy szczytem łapie mnie kryzys. Plecak ciąży, słońce grzeje, podejście daje w kość. Czy dam radę przejść cały szlak, nasuwa się pytanie. Mimo to w dobry tempie docieramy pod Chatkę Puchatka. Jak zwykle tłum przy tym obskurnym schronisku. Jak to możliwe, że w tak urokliwym miejscu nie można wybudować porządnego schroniska. Polska rzeczywistość. Obsługa jak zwykle opryskliwa, a wystarczyło by się uśmiechnąć i nie „warczeć”. Wbijamy pieczątkę, raczymy się kiełbaskami, piwem i podziwiamy widoki.

b_200_200_16777215_00_images_phocagallery_IMG_0579.JPG

b_200_200_16777215_00_images_phocagallery_IMG_0578.JPG

Ruszamy na przełęczy pod Smerkiem. Wróciły siły. Edward z Pawłem idą jak ekspres. Słońce dalej grzeje, panoramy nas rozpieszczają. Po kilkudziesięciu minutach jesteśmy na przełęczy. Łyk herbaty i w drogę na Smerek. Weszliśmy szybko na szczyt, zejście ostro w dół. Szybko gubimy wysokość. Zejście daje w kość - 26,4 km dało się odczuć. Docieramy do wsi, na dole czeka już Paweł gospodarz z pod Hona. W schronisku czeka na nas dobry obiad. Słońce po woli zachodzi.

GSB

MAY SZLAK BESKIDZKI A

STREFA TURYSTY A

FUNDACJA A